niedziela, 1 maja 2016

mówisz maj

mówię niemożliwe. dzisiaj jest taki dzień w którym słucham Billy Joela. nie uczestniczymy w nabożeństwie grilla, zresztą wczoraj nawet nie chciało się nam zrobić obiadu.


moje były z kapustą.
tak niewiele zrobiłam z tego, co myślałam, że chcę zrobić :I. mówiłam ci, że templara spotkałam w kolejce do kasy? mówiłam. przekleństwa cisną mi się na usta. (nie z jego powodu, z tego, co poprzednio raczej, że nic nie idzie). po prostu kurwa trzeba się jakoś odchuić od tego wszystkiego, ale jak? pomogłaby ucieczka do innej sypialni, tak jak w Szklarskiej dwa miesiące temu, gdzie mogłam leżeć, żreć czekoladki i oglądać do trzeciej w nocy programy nie niepokojona przez ludzi, którzy się martwią. tylko nie na dwa dni, a na dwa miesiące.

oczywiście becząca Rózia przeżyła, znalazła się zaraz w sobotę rano, przymknięta w garażu i wielce obrażona, że nikt nie tęsknił. Bobisia ma jakiś syf w uchu. i muszę kupić golarkę do strzyżenia tej naszej owcy.

to nie dół. używam w głowie w y r a z ó w. to, co mam robić jest teraz tak nieważne, a czas przelatuje jak piasek przez palce.

.........................................................


1 komentarz:

miłego dnia. have the nicest of days