piątek, 17 czerwca 2016

nie wiem,

czy chrapnęłam, ale z pewnością oczy przymknęły mi się na dłużej niż milisekudnę, gdy leżałam na wznak po powrocie z pracy. odziałam się w to niebieskie i narzuciłam prochowiec (pogoda była porywista, więc bez prochowca się nie dało). spóźniłam się na poloneza, potem wzmocniłam się kawą "sypaną", dziabnęłam niejadalnej sałatki pachnącej wędzonką i zaliczyłam jednego szota z pepsi, trochę w nogi poszło, nie ukrywam, kolana były ciut za giętkie. nie dotrwałam do pizzy, bo obiecałam, że po szóstej pojawię się na festiwalu amatorskich filmów. powiewałam prochowcem zaprawdę filmowo zajmując miejsce w ciemnej sali. domyślałam się, że ona będzie, ale oczywiście bez okularów nie zauważyłam (ach, jakże muszę się wydawać z nerwami ze stali dzięki tej krókowzroczności). było przyjemnie, dostałam na pamiątkę scenariusz ... w pracy szedłeś wolno "wyjeżdżasz?" "piszesz mgr?" ... nie lubię się tak ślizgać po tematach. nie z osobami, które w mojej głowie są bliższe niż skóra.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

miłego dnia. have the nicest of days