poniedziałek, 6 czerwca 2016

z tego

wszystkiego, co teraz robię, najbardziej podoba mi się, że w sobotę odebrałam z naprawy mój aparat fotograficzny. nadal zacina się w tych samych miejscach, ale ma się czym zaciąć. oto weekendowy koci tyłek:


nie wiem, czy zima minęła, obserwuję wszystko z zadziorną przyjemnością sado-masochistyczną. ale czuję radość, że mam moją zabawkę. i że jadę do Lwowa.

4 komentarze:

  1. Koci tyłas całkiem fajny i łogonek. i koci łapci:)

    Udanego wyjazdu,część naszych rodzin(mojej i męża) to Lwowiacy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu ja nie odpowiadam na posty? Przepraszam. Całuję. Koci tyłek macha ogonem :D

      Usuń
  2. Lwów, ciekawa wycieczka
    szkoda, ze tylko koci tyłek ;P

    OdpowiedzUsuń
  3. ja lubię wycieczki, dzieki za komentarz

    OdpowiedzUsuń

miłego dnia. have the nicest of days