sobota, 9 lipca 2016

always*

pewnie nie wkleiłabym tego tutaj, gdyby nemezis, będąc na wakacjach w najromantyczniejszym mieście, nie weszła na mój profil i nie zalajkowała go wczoraj o 22:18. dunno. kwestia odwagi jest negocjowalna każdego dnia. ale ktoś o mnie myśli nawet będąc daleko


radość umiarkowana. po co akurat ona? {anyway, jutro z Jadzisią na suszi} nie wybrzydzajmy. stawiłam czoła moim lękom całkiem godnie. zamiast paniki, może tak coroczny czekałt u pana macanta i dodatkowo u pani, która do mnie zajrzy. dzwonię w pon. {a, z Templariuszem porozmawiałam elektronicznie o niczym. taki to mój znajomy, co ma problem na każde rozwiązanie, ale spokojnie możemy się wymienić info o tym, co było na obiad} ukłucie w sercu też niezbyt długie. jednak trening czyni mistrzynię hardejku. czyli jutro paznokcie we wszystkie kolory co to je mam w kosmetyczce, i na miasto. *na razie tak brzmi odpowiedź na to pytanie. pytania w zasadzie nie dosłyszałam, ale wierz mi, n a r a z i e taka jest odpowiedź.

2 komentarze:

  1. Podoba mi się i wkleję to i u mnie. Przyda się każdemu. Najlepiej sobie nad łóżkiem powiesić Cynia. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. I na miescie dobrze sie zapewne bawilas :)

    OdpowiedzUsuń

miłego dnia. have the nicest of days