piątek, 8 lipca 2016

dobry dzień

przydymiony nieco. przez jego większość siedziałam w ogrodzie, piłam herbatę, jadłam zupę kapustkową (próbowała mi się w niej utopić owocówka) i zanurzałam się w historii, którą skończyłam właśnie czytać (o 20:17) oczywiście płacząc na jej końcu (bez smarknięcia nie ma we mnie życia). nabrałam dystansu do emocji, które targały mną przez ostatnie kilka dni (trochę). poćwiczyłam. zjadłam z rodzicami obiad u chińczyka. wymyślałam sobie, że pojadę do Malagi. prawie pokłóciłam się sieciowo z Lu. trochę nie w tej kolejności. lżej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

miłego dnia. have the nicest of days