czwartek, 7 lipca 2016

miriady

miriady emocji przepływają przeze mnie. ogromnego smutku, udanej obojętności, złorzeczenia, albo tak jak teraz, po rozmowie z babcią o przepisie sąsiadki na ciasto kruche i że malerka bezogonka uśpili w tamtym tygodniu, bo miał to samo, co nasza Bobisia (Bobisia dostała w poniedziałek zastrzyk w dupę u weta i azotoks na te dwie pchły, które ją doprowadzały do szału), jakiś ogromny oddech, gdy wychodzę na zewnątrz na moment i z rękami w kieszeniach patrzę na jasne niebo. trzeba to wszystko odciąć. może nie wszystko, tylko to co złe. ale jeśli nić jest przetkana zbyt i skołtuniona jak dred ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

miłego dnia. have the nicest of days