wtorek, 9 sierpnia 2016

do kina na film (wczoraj)

miałyśmy z A. i Lu. poszedł w ruch szynobus, wysiadłyśmy na wrocławskim mikołajowie i ju


(każdy kto był na mikołajowie wie, że to nie jest zdjęcie z mikołajowa) do Magnolii. po pierwsze toaleta, ważna rzecz, pod drugie suszi w oh. prosz:


jedzone (do pewnego momentu) szybciusiem (miso jakieś takie mało doprawione, grilowane rolki bardzo dobre), bo się o trzynastej film ze Smithem zaczyna ... tyle, że o trzynastej ... stwierdziłyśmy, że może innym razem i może lepiej pochodzić i ... znaleźć miejsce na kawę ... po szuraniu w czasie którego kupiłam sobie stanik w dalii (semi-soft ecru anastasia K24, śliczny ze mną i beze mnie) i mineralny róż w organique (hug me!) pijalnia czekolady wedla:


sernik, cappuccino. po kawie na stację mikołajów i do (prawie) domu. A. nas zaraz opuściła (w drodze do aquaparku) a ja z Lu poszurałyśmy dalej, chwilę posiedziałyśmy w środku patrząc na pływających, potem na ławeczce obok jednego ze stawów. miałam dokładnie tę samą sukienkę w łączkę, co wtedy, tylko pod ramiączkiem z tyłu zrobiła mi się dziura, którą zauważyłam rano i cerowałam "na kolanie". rozglądałam się jakbym miała zaraz coś zobaczyć. zobaczyłam wszystko poza tym, co chciałam. dzień był piękny, nie to co dzisiaj (tylko wczoraj Maciusia nie było i tatko rozpaczał. Maciuś wrócił o trzeciej nad ranem z tą tajemniczą miną dającą do zrozumienia, że gdzieś jest inna rodzina, która rozpacza częściej). cytaty motywujące w śmiesznie drogich różach do policzków:


i co teraz zrobić z tym stanikiem? nosić tak po prostu?

2 komentarze:

  1. NIE MA ZDJĘCIA STANIKA!!! znikło?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeft na insta, tak trochę, bo kurde ... bez przesady :P

      Usuń

miłego dnia. have the nicest of days