środa, 17 sierpnia 2016

wyszłam

ze swojej strefy komfortu idąc wczoraj do machiny organiki. człowiek sobie zamawia tosty, dostaje talerz zieleniny i dwie pajdy z podejrzanym serem. nie że niedobre. ale to chyba nie jest to moje miejsce. byłam też w hiszpańskiej księgarni, dwaj panowie śpiewali flamenco sobie a muzom, już wiem jaki jest najlepszy dla mnie słownik, kawa też dobra. może moje miejsce, z okna widok na Szajnochy, w środku ludzie ... jacyś tacy zadowoleni. przedwczoraj śniło mi się, że jestem blondynką, a ostatnio nic, bo nie spałam od drugiej w nocy. z Ewelką rozmowy minut 70. poleca mi kosmiczną dietetyczkę. skorzystam, bo ostatnio mocno wierzę w kosmos. wygrałam dwa kolejne pierwsze wydania Muminków. jutro pełnia. szwedzki jest dziwny ... hur är det?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

miłego dnia. have the nicest of days