środa, 31 sierpnia 2016

zapomniałam się

ale już się przypominam. powiem ci, jak jest. w poniedziałek miałam haremki khaki i tę bluzkę frufru, co wiesz (w końcu, skoro już ją kupiłam, bo ona ją ma, należało ją w tym roku chociaż raz założyć). kawa z Goshą i Ilką (potem idę we frufru okreżną drogą uśmiechając się do siebie zapewne jak przygłup ... nie zapominaj jednak o tym cytacie z Marqueza ... przecież mogę na kogoś wpaść, prawda?). we wtorek meksykańska spódnica i czarny top. ryż z Luśkiem + herbata i lody w bezie. w środę jegginsy i to fioletowe z koronką. kupuję kurtkę ze stójką, która wisiała tu pewnie od wiosny (niewielu ma długie ręce w rozmiarze 36). idę do góry, żeby powiedzieć, że mogę przejąć stronę fb. to przejmę (będę skrobać swoją rzepkę jeśli się da). jutro na granatowo. cały czas róż clare blanc. mają rację Francuzki, że róż jest niezbędny (z różem jestem prawie jak nowa, jakby nic się nie stało. bo się nie stało). cieszę się, że zapisuję tu głupie myśli. wróciłam do archiwum i widzę, że nie zmądrzałam, że zawsze tak ze mną było (lubię Cię, moja droga).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

miłego dnia. have the nicest of days