sobota, 10 września 2016

piękna sobota

słoneczna. byłam umówiona z Grazią, więc poczekałam na nią na Świdnickiej. poszłyśmy do Powoli powoli i tam wsunęłyśmy kotlety kalafiorowe z ajwarem oraz nadprogramowe racuchy z jabłkami. kompot z goździkami x2. nie mogłyśmy się napić kawy obok, bo akurat robiono jakąś sesję, przeszłyśmy przez stare podwórka na Paulińską i Chrobrego wróciłyśmy do rynku (w Piecowni kupiłam sobie zawieszkę). cola i piwo w Chatce przy Jatkach na Odrzańskiej. kawa i lody w Tralalala Cafe na Więziennej. krótkie siedzenie pod anglistyką na Kuźniczej.


gdzieś w trakcie weszłyśmy w tłum na Rynku, który napawał się przysięgą oficerów pierwszego stopnia.

- Mamy klękać?
- Ty tylko o jednym, Grażynko. nic tylko seks oralny.
- Przepraszam -  rzekła zawstydzona Grażyka.

jest chudsza ode mnie. albo nie. mam biepsy. tak mówi Grażynka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

miłego dnia. have the nicest of days