środa, 7 września 2016

takie tam

pojechałam, złożyłam, bo nie mam co ze sobą zrobić. w trampkach było gorąco. w drodze do Sienkiewicza skoczyłam na Rydygiera. zamówiłam cukinię faszerowaną bakłażanem, ale cukinia kazała czekać, więc wyszły z tego kotlety jęczmienne z ajwarem:


super kucharz, chociaż nie byłam pewna, czy to pan czy pani. w takim miękkim sensie, nie chiałabym jej zrobić przykrości (pan o ksywce "prezes" pochłaniający racuchy, mówił do niej "dziewczyno"). pani sprzedająca nadal śpiewa ... to musi być fajna praca :). 

po złożeniu, americana w bema cafe. kawa dobra, miejsce ma klimat, sernik straszliwie słodki:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

miłego dnia. have the nicest of days