sobota, 1 października 2016

tarot, sny, dobrzy ludzie, studia, urodziny

zacznijmy od snu ... śniło mi się, że mam jej teczkę z małym podpisem z tyłu okładki, oraz że grała na gitarze z zaniedbanymi, tłustymi włosami spiętymi w kucyk.

zapewne talii będzie więcej. niezmiernie podoba mi się kilka, kóre chciałabym mieć. między nimi jest Wild Unknown, The Fountain, Mary-el, The Hidden Realm, WildwoodMorgan Greer oraz Ceccoli, którą może wkrótce kupię.

spędziłam wczorajszy wieczór na pilnowaniu tancerzy; przy okazji rozmawiałam z kuśtykającą Goshą, która porządkując kanciapę małego chemika opowiedziała mi to i owo. rozmawiałam też  z dwoma mniejszymi osobami, o strasznych postaciach z bajek i jak adrenalina wpływa na organizm. cieszę się, że tacy fajni ludzie mi się trafili, absolutnie oryginalne małe człowieki (i to nie dlatego koniecznie, że jeden już miał gdzieś iść, ale wrócił na chwilę i patrząc mi w oczy powiedział "Ale pani jest mądra" po czym odwrócił się, ale wrócił jeszcze raz i powiedział "Naprawdę pani jest"). co mnie naprowadza na myśl, że trzeba wydłużyć listę ludzi, którym napiszę parę miłych słów z okazji moich urodzin.


#czarnyponiedziałek ... ubiorę w stosowny kolor. myślę, że teraz nic więcej nie mogę.

Kilka chwil temu zablokowałam ją w końcu na fb. dość zabaw, musi być coś przede mną, prawda? Cokolwiek to jest, ona nie jest mi potrzebna na horyzoncie.

wczoraj zapłaciłam 50% mniej za hiszpański i byłam w szampańskim humorze - są jakieś plusy bycia antykiem. byłam tam już pierwszy raz w poprzedni weekend. w sobotę poszłam do hiszpańskiej księgarni, żeby z facetem o święcących oczach pokwękać nad podęcznikiem za 130 zł i zapytać, czy go ćwieki na przedramieniu nie uwierają. jadłam w sushi77. w niedzielę jadłam obiad w nowej makaroniarni, jest rzut beretem od uczelni, więc tam jeszcze wrócę i obcykam jedzenie. mam nadal problem z drugim językiem, ale sytuacja się rozwija ...

czuję małą ulgę, wiesz? małą, ale jednak.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

miłego dnia. have the nicest of days