piątek, 18 listopada 2016

more power


cieszą mnie różne małe rzeczy, np. twitter na komórce (mogę linkować różne wywrotowe njusy w rodzaju pęknięcia w marmurze i konieczności ekspresowego nagrobka, który zaczęto zapewne robić zanim pojawiło się pęknięcie w marmurze ...)


... i popołudnie z mondziołami w pracy (uwaga na krwiożercze chomiki na biegunach). wczoraj też dużo energii i zajęcia do czwartej po południu.

nie, moja droga, ja nie zastygam, ja nie analizuję. jestem bezmyślnym słoneczkiem, zadowolonym, że weekend i można nadrobić studia. i'm just here, doing my stuff. 

2 komentarze:

  1. Male rzeczy najbardziej cieszyc powinny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie ma dużych, cóż nam pozostaje, nieprawdaż ;p

      Usuń

miłego dnia. have the nicest of days