środa, 23 listopada 2016

siedzę

pod farbą, gdy w radiu słyszę and so it goes. wcześniej indyk z grzybami prawie-moon u chińczyka, potem duża americana i rożki toffi. i selfie w toalecie. ciepły, słoneczny dzień, jak na złość mało płaczliwy ten listopad. wiem już, gdzie będę robiła asany. kuchnia o 22-giej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

miłego dnia. have the nicest of days