poniedziałek, 5 grudnia 2016

ziiiimnooo

wczoraj na 3 godziny wychynęłam nosem z domu, żeby postawić Templariuszowi obiad i kawę za pomoc, której mi ostatnio udzielał (dowiedziałam się dzisiaj od mam, że sąsiadka twierdzi, że mam fajnego chłopaka. ludzie nie mają własnego życia) u włocha byliśmy, ja na pesto, on na pizzy. potem poszliśmy jeszcze do artkawiarni za kinem. to ładne miejsce, wpadnę do niego pewnie jeszcze nie raz.
.......................
tata wspomina jak płakał, gdy prowadzono na rzeź krowę, która przestała dawać mleko ... minął mi sezon kabanosów, które futrowałam jakiś czas temu, powrót do diety zielonej, nie ma bata.

2 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Trudno się nie zgodzić, a ja nie lubię się wysilać :D

      Usuń

miłego dnia. have the nicest of days