poniedziałek, 13 lutego 2017

bardzo lubię poniedziałek

najpierw spacer mroźny - 8. herbata z pomarańczą i goździkami w M. szynobus do Wro z Luś. w Mongolii szuszi na biedno, bo nie mieli miso, potem pomyliłyśmy z Luśką kawy i ona wypiła moje cappuccino, a ja jej flat white. ohydztwo. potem Sztuka kochania w heliosie. autobiograficznie mi się włączyło. puściło [to się nazywa w jakiejś mojej jutubowej przepowiedni dla wagi healing] i poczułam hiling.

a potem była pizza w ondełeju i powrót po ciemku pogoda już cieplejsza. jutro do narodowego, a potem walę tynki. chciałabym jeszcze z polskich zoczyć Powidoki i Pokot, z hameryki La La Land. był to optymistyczny dzień, pełen kobiecego wyrzygu. dobrze się po tym wszystkim czuję i chce mi się żyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

miłego dnia. have the nicest of days