środa, 1 marca 2017

reminiscencje

(wczoraj zaliczyłam drugiego orto, mówi, że przepisze mi rehabilitację, jeśli jeszcze zdejmę sobie bark trójwymiarowo) w drodze powrotnej tacie przypomniało się jak babcia Frania, gdy w dzieciństwie zaczęła być nazywana Krzywą Franią, pojechała z rodzicami do ukraińskiej znachorki w Krasnobrodzie. znachorka w czarnym domu machała nad nią nożami. przykurcz minął.

rano, właśnie teraz, parę razy nazywam Malinkę ciućmakiem. wielki pies-gamoń, łażący za mną po korytarzu i mrugający wielkimi, gamoniowatymi oczami. tata stwierdza, że tylko jeszcze on i dziadek Józef używamy tego słowa. i dziadek, gdy sobie wypił, podśpiewywał francuskie, wojenne piosenki ... jestem całkiem pewna, że o tym jeszcze nigdy nie słyszałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

miłego dnia. have the nicest of days