środa, 5 kwietnia 2017

dokańczam

i dokańczam tego Broniewskiego, przeżuwam i przeżuwam (częściej służy jak podstawek podpysiowy dla kota siedzącego na parapecie niż jako książka), ale dzisiaj nawet na Jadwigi, bo wpakowałam książkę do torby przed wyjściem do pracy. czytałam więc na gościnnych występach będąc. skończę zapewne do weekendu, bo czuję fazę na coś nowego.

przez kilka dni nie rozpoznałam, że rozmawiając zawodowo przez imajle, rozmawiam z Dorcią. ale ona też mnie nie rozpoznała, kapnęła się dopiero wczoraj, więc powiedzmy, że jesteśmy równie bystre i skupione na rzeczywistości. ją może tłumaczyć wódka, dla mnie nie ma taryfy ulgowej ajmsorryjesteśdodupy

pomiędzy Władziem i ocenianiem zasobu słownictwa zapuściłam trochę plotę i dowiedziałam się niechcący, że rozstanie CM z jego pracą w O w zeszłym roku wcale nie było z powodów o których myślałam. to nie był miesiąc miodowy, co trochę tłumaczy jakim cudem aktywna-oddana-pracy-i-pełna-sukcesów-życiowych Zbolała próbowała swoje cv zaprezentować w innym miejscu, bez sukcesu zresztą (nie wszystko, co na fejsbuku wygląda dobrze, wygląda dobrze).

jutro postanawiam wstać o siódmej i nie leźć do pracy zanim mnie nie będą potrzebować. wizytą zapowiedzianą u macanta trochę się martwię. czym byłoby życie wolne od tego ... rajem, zapewne do obrzygania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

miłego dnia. have the nicest of days