niedziela, 9 kwietnia 2017

ostatnie dni

emocjonalnie intensywne, więc wczoraj był ze mnie kapeć (chociaż zrobiłam kilometr na poczet piątkowego lenistwa). w czwartek u radiologa przepuściłam panią, która wyszła z kiepską diagnozą. u mnie stabilnie. jakbym to ja miała być tym razem, ale odpuszczono mi za uprzejmość :). trzymam za tę panią kciuki, to jej drugi raz, niech i tym razem gna jak wicher. wieczorem odkryłam, że wykasowano mnie z właściwego e-learningu u Sabinki. trzy listy wysłane, tylko dwie osoby odpowiedziały, przywrócenie mnie zajęło im cały piątek. w piątek byłam z Luśkiem na pizzy i kawowych poprawinach, wróciłam późno. a skoro już jestem na właściwej liście, trzeba zrobić jakieś zadania. zaraz się wezmę (albo trochę później). ostatnie dwie noce pełne pięknych snów. nie występuje w nich Templariusz, który ponownie zaczął mówić mi dzień dobry i dobranoc. pewnie u niego lepiej. to dobrze. chodzę wcześnie spać. dni jeszcze trzy. mam swoje sprawy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

miłego dnia. have the nicest of days