czwartek, 4 maja 2017

środa i tak szybko czwartek

był ten poprzedni dzień dość zaskakujący, ewidentnie, zaplanowane działania nadrabiające nieaktywność długoweekendową spaliły na panewce. bo czytać zaczęłam Białystok Kąckiego, ale to mały pikuś. oprócz tego poznałam bliżej kogoś, kogo już znałam. kilka lat społeczno-politycznych komentarzy pozostawiło mnie w przekonaniu, że rozmawiam z panem w wieku mojego taty, tymczasem w końcu wczoraj na moją osobistą pocztę, a potem na fb, z powodu tematu alkoholowego wbił się W, który tak naprawdę nazywa się Pe. zawsze podziwiałam jego elokwencję, nośność słów i wcale mnie nie dziwi, że ze swojego bloga planuje wykroić książkę. plany filmowe też mnie nie zdziwiły. zdziwiło mnie, że ja go znam i że może w wakacje wejdziemy razem na Śnieżkę i napijemy się kawy we Wleniu. czy to nie brzmi super?

w końcu skopiowałam Pierwszy śnieg na penka, bo na moim nowym laptogu nie ma czegoś takiego jak czytnik cd. początkowe zetknięcie nieco ostrożne. po chwilach kilku rozpływam się w Rozkołysanej i w Drodze i śpiewie. Marku, nie pal tyle, kurwa!

Dorcia ze studiów moich bardzo niedogłębnych pisze mi, że drugiego maja musiała uśpić psa. także ten, Dorci jest chujowo i płacze. dzień później nasza Bobisia dostała jakiegoś ataku psiego pisku i kiedy próbowałam zlustrować jej podbrzusze dziabnęła mnie w rękę. będę żyła. zawsze mówiłam, że ten mały rozchodnik ma potencjał w szczękach. jeśli historie będą się powtarzały, trzeba będzie zdiagnozować, czy to jakiś guz, czy psia demencja.

politycznie, mieliśmy za prezydentów wiele niedojd, ale ta wali wszystkich na głowę. po drugie, ONR powinno być zdelegalizowanie, bo to wypierdy germańskiego ducha (nie chodzi o memców, Tuwim czekitałt). W Brnie (jest takie miasto) czescy skauci blokowali marsz ichnich neofaszystów, nasi harcerze nie wiem co robili, gdy polscy neofaszyści maszerowali w Warszawie. może czesali grzywy koniom, lub coś tam. jutro piątek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

miłego dnia. have the nicest of days