sobota, 24 czerwca 2017

[smutno]

mi od dni kilku, z powodów hormonalnych, ale też dlatego, że trudno. od lat paru ten koniec robił się coraz mniej przepełniony ulgą, a coraz bardziej nijakością. w środę Iwka się pokazała, trzy razy szersza w pasie. z moich ludzi przewędrowała gdzieś w krainę szerszych w pasie, które wprawdzie nie lubią tego życia, ale robią jakby lubiły. Iwka wstydziła się zejść na dół, nie przywitała się z wszystkimi. może wróci po wakacjach, ale nie wiem czy my się spotkamy. ciężko mi na sercu.
...
a ponieważ pisałam ten post dwa dni, smutek minął, za to chciało mi się dzisiaj rzygać. mimo wszystko, zawsze to lepiej. Mruczusiowi, nowemu przybytkowi, zaprzyjaźniona wetka wycięła jajka. mus był, bo Mruczek miziak straszny, ale też śmierdzi na kilometr. odżywiliśmy go, rana na dupie się zagoiła, można było wziąć się za kastrację. ktoś ma więc też średni dzień. pogoda burzowa. na jutro przygotowuję z historii i kultury, ale bez ciśnienia na żyłce. bedzie.
...
wczorajsza droga z pracy:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

miłego dnia. have the nicest of days