czwartek, 13 lipca 2017

już wiem,

co będę sączyła w najbliższym czasie: często Biegunów Tokarczuk, rzadziej Listy Tove, bo te ostatnie czytam wolno, delektuję się bardzo, do tego potrzebna jest odpowiednia chwila, właściwe ciśnienie atmosferyczne. książka możliwe, że na rok.

obserwowałam jak Pe lądował w Dublinie o 19:03 ichniego czasu. obserwowałam razem z ma, bo rodzice wrócili po południu, samochodem wypchanym łakociami, folderami pałacu i powietrzem ze wschodu. jest tam ładnie, Peczkowie jednak nie wiadomo skąd są.

jeszcze nie wiem, czy pojechać na chwilę do Irlandii, wczesnym porankiem kłóciłam się na ten temat sama ze sobą, aż policzek zrobił mi się mokry. to może wszystko zmienić, zmiany potrzebuję, ale nie chcę. nie wiem czy to nie jest myśl z Tokarczuk. jakże ona świetnie prowadzi opowiadanie o niby niczym. drugą książka zapowiada się nawet lepiej od pierwszej. idę wygooglować, czy i gdzie we Wro była siedziba oddziału SS*. Biegunów kupiłam z 10 lat temu z powodu okładki. następnie przeczytam tego Krajewskiego, którego ukradłam eM. tak będzie.

* 22:11 - to był obecny budynek Urzędu Wojewódzkiego, nie miałam pojęcia, te piękne, czyste, władcze linie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

miłego dnia. have the nicest of days