piątek, 28 lipca 2017

kilka ostatnich dni zdjęciowo

w środę, rzeczywiście spotkanie z Lu
bardzo owocne, a raczej pizzowe (we włoskiej), potem taras w markizie.
poszłyśmy też pochodzić wokół stawów, snuć refleksje ... jacyś ludzie w szeleszczących butach i z ostemplowanymi koszulkami biegali jak ktoś, kto zgubił drogę ...


w czwartek wizyta fryzjerowa
rano drobna mżawka
zejście z objętości
trzmiel umarł w autobusie


dziś TGIF
a dzisiaj to już nic
na allegro kupiłam pierwszy tomik Bukartyka
z czasów, gdy jeszcze miał włosy (rocznik 1985)
książki pewnie przyjdą, gdy będę w Wawie
drożdżowe ze śliwką
disco polo to gówno

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

miłego dnia. have the nicest of days