czwartek, 22 sierpnia 2019

jak zleciało, nie wiem

chyba tak, że Kraciasty miał kilka dni pod rząd pracę, a potem ja dwa dni, to potem Kraciasty, a potem ja ... :) więc w zasadzie nie dzieje się nic specjalnego, oprócz tego, że wyskakują zdjęcia jak to:


we wtorek głupia seria się kończy i Kraciasty dochodzi do siebie, więc pod pretekstem wyjazdu po coś do zjedzenia szwendaliśmy się po mieście i kupiłam Kraciasty mi kupił "Przekrój" w polskim sklepie. zrobiliśmy zdjęcie tęczy-solniczce, zjedliśmy obiad w Bru. było fajnie ... no i w końcu tort na ślub zamówiony ...


wczoraj po mojej pracy (szychta do 14) wybraliśmy się do Kildare Village w poszukiwaniu narzutki na sukienkę. deszcz. obiad w L'Officina by Dunne & Crescenzi Kildare. przeczekanie korka w Blanchardstown i kawa w Bakers & Baristas.

dziś Kraciasty w drodze do mechanika, więc ja dla osłody spacer do tk maxxa. i sweterek Taharo kolejny (tym razem jasnobłękitny), i spodnie w kolorze absurdalnym, w kratkę Paula Smitah.


i pasiaste Armaniego dla Kraciastego i dla mnie majteczki CKleina pod ślubną sukienkę ... obiad w tym samym miejscu, gdzie byliśmy z Kraciastym przed Bestią Ze Wschodu ...


jeszcze chodzenie po Dundalk od restauracji do tesco i lidla ... zapasy zrobione ...


od jutra rana do czwartku jestem w domu tylko z kotem.

2 komentarze:

  1. Witaj!

    Nie wiem, który blog uznajesz za swój główny (a może wszystkie są tak samo ważne, nie wiem), więc wpisuję się tutaj.

    Dziękuję za odwiedziny u mnie. :)

    Nie jest jeszcze idealnie, jednak nie poddaję się, bo nic to nie da. Ogólnie mówiąc nie mam co narzekać na sytuację u siebie.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten blog był tak długo zamknięty dla Czytelników, że zapominam sprawdzać komentarzy :D Dobry wieczór ... mam nadzieję, że masz się dobrze ;)

      Usuń

miłego dnia. have the nicest of days